• Wpisów:12
  • Średnio co: 176 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 20:14
  • Licznik odwiedzin:2 594 / 2301 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ludzie mam bardzo ważne pytanie chcecie żebym kontynuowała to opowiadanie czy zacząć nowe na podstawie anime pt. "Naruto" ?
 

 
Rozdział 10
... To był kierowca karetki, który przyjechał "po" Artura. W jednej krótkiej chwili moje oczy powiększyły się, a na twarzy chłopaka pojawił się wielki uśmiech.

-Co ty tu robisz sama?-Zapytał

-Ja...Bo ten...Pokłóciłam się z Kamilą i chciałam być sama.

-Ups ... Przepraszam...chciałaś być sama a ja tak przyszedłem do ciebie.

-Nie no spoko. A ty co tu robisz ?

-Ja biegam z Aiszą jak codziennie o tej porze.-Powiedział głaszcząc psinkę-Może się chcesz dołączyć ?

-Ja ? Jasne- Uśmiechnęłam się- Daleko stąd mieszkasz ?

-Nie dwie przecznice przed parkiem.

Chłopak lekko spuścił smycz żeby Aisza miała więcej miejsca do skakania i biegania, chłopak zaczął iść przed siebie dość szybkim krokiem ja oczywiście dotrzymywałam mu towarzystwa idąc obok gdyż jego kochana psinka uciekła gdzieś przed nas i niuchała piach leżący na ziemi. Wyglądała przesłodko zawsze marzyłam o huskym ale moi rodzice nigdy nie chcieli mieć dużego psa dlatego kupili mi małego rudego latlerka.

-Płakałaś ?-Jego cudny głos przerwał natłok moich my myśli

-JA?! Znaczy tak ... Nie pytaj dłuższa historia.

-A może mogę pomóc ? -Zapytał

Nagle poczułam jakiś lekki zimny powiew powietrza i zrobiło mi się cholernie zimno. Chris musiał to zobaczyć bo ściągnął bluzę i założył ją na moje barki. Nagle powaga z jego twarzy zniknął i zmieniła się w przeuroczy uśmiech. Wyglądał jak nie ten facet, z którym spotkałam się jakieś 5 minut temu, był radosny i raczej mało przejmował się że jego ukochana suczka właśnie skacze na kolejną kobietę, na mój nie fart była to moja BYŁA najlepsza przyjaciółka - Amanda. Nie powiem że piękna ale brzydotą też nazwać jej nie mogę, miała długie rude włosy, długie nogi(które w porównaniu do moich były jak mount everest do naszej małej polskiej śnieżki), jej talia byłą dość chuda ale wysportowaną nazwać jej nie mogę, oczy miała duże koloru zielonego a jej chude barki ładnie odznaczały obojczyki.
Pokłóciliśmy się o jej nową ekstra super przyjaciółkę - Steffani tak byłą dziewczynę Alex'a która tak ślicznie mnie porównała do jak nie fajnie to powiedziała "PUSZCZALSKIEJ".
Hmm czyli rzecz biorąc nie lubimy się ... już nie lubimy.

-Hej Chris !- Powiedziała Amanda zalotnie uśmiechając się do Chrisa.

-Y...Amanda-Jego głos mówił sam za siebie zabierzcie ją albo powyrywam jej te wszystkie długie rude kłaki !

- Oj Chris'iu kochanie uśmiechnij się- Znów zapiszczała tym swoim głosikiem

-Boże człowieku nie jestem twoim kochaniem -Zasunęłam kaptur na głowę tak żeby całkiem mnie zakrywał.

-Co taki zły jesteś kotecku ?-Boże czy ta solara już do końca wypaliła jej plastikowy mózg.

Chris jednym szybkim ruchem złapał moją dłoń i dość szybko ruszył w stronę Amandy, jego Aisza byłą posłuszna raz dwa była obok niego. Szliśmy albo raczej chyba uciekaliśmy przed ociekającym plastikiem, a Chris dalej trzymał moją dłoń,widziałam że jest wściekły dlatego nic nie mówiłam i posłusznie szłam za nim. Zatrzymaliśmy się przed samym parkiem, spojrzał na mnie.

-Uroczo wyglądasz w mojej bluzie-I znów uśmiech pojawił się na jego twarzy.

Czułam jak się rumienie a Chris stopniowo puszcza moją rękę.

-Może wpadniesz do mnie na kawe/cherbate ?

-Hmm ... Ja no w gruncie rzeczy nie mam co robić więc czemu nie-Uśmiechnęłam się

Przez całą drogę do jego domu gadaliśmy a ja czułam jakbym znała go od urodzenia.

*Punkt widzenia Kamili*

Wiedziałam że ona tak zareaguje w końcu to moja przyjaciółka nie chce mnie stracić ale znów od razu że on chce mnie wykorzystać i to nie dla mnie ten pierścionek i w ogóle. Chciałam ją przeprosić ale w końcu nie mam za co no nie ? Ale to ja na nią naskoczyłam w sumie też trochę wątpię że to dla mnie ten pierścionek ale niby mam szansę 1 na 1000000 i w gruncie rzeczy to może być dla koleżanki na urodziny ale w szkole zadawał się tylko z nami więc ... Cholera czemu ja o tym myślę i czemu siedzę w kiblu a nie na sofie w salonie ?!
Wyszłam z łazienki i od razu zauważyłam mojego ukochanego Michała spał jak zabity, uśmiechał się i coś mruczał pod noskiem, położyłam się obok i przykryłam kocem.
Czułam jak jego ręka już chce mnie objąć i przyciągnąć do siebie, ale nie mogłam ciągle miałam w głowie słowa Sary jak mówiła "A może cię zdradza skąd możesz to wiedzieć?", nie mogłam wstałam i znów wbiegłam do łazienki, puściłam wodę do wanny i rozebrałam się, leżąc w wannie wszystko chciałam przemyśleć ale nagle usłyszałam pukanie do drzwi.

-Kamilko wszystko dobrze -To była ciocia mogłam się domyśleć w końcu Michał śpi a nikogo innego chyba nie ma.

-Tak kąpię się tylko...

Poszła sobie mogłam w końcu pomyśleć. Leżałam i bawiłam się pianą, która powolnie pływała po powierzchni wody. Siedziałam tak 31 minut i ciągle bawiłam się pianą nie mogłam w ogóle się skupić. Wstałam i wyszłam z wody, owinęłam się zielonym ręcznikiem i nagle przypomniało mi się że zielony jest ulubionym kolorem Sary uśmiechnęłam się chodź wcale o tym nie myślałam żeby teraz się jeżyć.
Wyszłam z łazienki i usiadłam na krzesełku przy biurku, sięgnęłam ręką do szfki z bielizną wzięłam różowy stanik i czarno różowe majteczki z koronką.

-Arr ♥ Ale seksi-Zaśmiał się Michał

-Już nie śpisz ?-Spojrzałam na niego przerażona ale jednocześnie smutna

-Nie twoja ciocia mnie obudziła żebym poczekał na ciebie i żebyśmy zeszli na śniadanie.

-Michał kochasz mnie ?-Zapytałam siadając obok

-Jasne z kąd takie głupie pytanie ?-Spojrzał na mnie i przytulił mnie od tyłu

-Bo ja ... wczoraj ... wypadł .... ZNALAZŁAM PIERŚCIONEK WYPADŁ Z TWOJEJ KIESZENI ?!

-O cholera ! No dobra wydało się chciałem się dzisiaj tobie oświadczyć....

-Ja ... Michał ... Ale ... Sara ... Przecież ... Mamy ... Tylko ... CO ... A z resztą TAK ! -Krzyknęłam się po czym rzuciłam się na niego

*Oczkami Sary*
Ku moim oczami ukazał się duży biały dom z mega zarąbistym ogrodem niczym ... hmm ... no nie wiem ... Villa.

-Zapraszam ... -Powiedział Chris otwierając furkę bramy

-Mieszkasz tu sam ?!-Spojrzałam na niego

-Tak jakoś wyszło ...

-Mam małe pytanko skąd ty znasz Amandę Lewis?

-Ją ... mieszka obok a tak dokładniej po prawo ...

Spojrzałam na prawo a tam był niestety ...
  • awatar Gość: Ej , ty ! Dobrze Ci idzie, nie schrzań tego . ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
UWAGA !
Robaczki muszę was przeprosić ale dodam następny rozdział dopiero za tydzień Bai ;*
  • awatar sarqa: Huehuehuh ;**
  • awatar Gość: No niech będzie...ostatecznie mogę się zgodzić . :);*
  • awatar sarqa: @ktosiek : Ale to tak pieszczotliwie ;D Robaczku ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozdział 9
Kiedy wstałam Alex nadal spał obok, wyglądał słodko (serio): był uśmiechnięty, trzymał mnie w uścisku(na całe szczęście wcisnęłam mu mojego misia a sama wyszłam) i coś cichutko mruczał pod nosem.
Wstałam i wyszłam po cichu z pokoju, od razu poczułam że ktoś na dole smaży naleśniki (mm z czekoladką), zbiegłam jak najszybciej i wcale mnie nie zaskoczyło to co zobaczyłam w kuchni: ciocia smażąca pyszne naleśniki i Kamilę w samej bieliźnie. Podeszłam do Kamy i cmoknęłam ją w policzek tak samo zachowałam się w stosunku do cioci.
Usiadłam na krzesełku i przyglądałam się jak ciocia kładzie kolejnego naleśnika na dość dużą piramidkę naleśników zwiniętych w rulonik i oblanych na każdym piętrze czekoladką, tylko jedną miałam teraz na myśli, dobra kłamię dwie czy Kama serio zrobiła to z Michałem i żeby zjeść coś ale to drugie podpowiedział mi brzuszek.
Kama uśmiechnęła się do mnie przechodząc obok i pokazała żebym poszła z nią do salonu. Ruszyłam więc za nią, dziewczyna usiadła na sofie i znów uśmiechnęła się słodko, usiadłam obok i zapytałam:

-Co?

-Michał chce mi się oświadczyć ... Chyba -Powiedziałam

-Co ? Przecież macie tylko po 16 lat -Odparłam

-Daj spokój...-Uśmiechnęła się

-Skąd taki pomysł ?

-Wypadł mu ze spodni pierścionek zaręczynowy.

-Może to nie dla ciebie...-Powiedziałam strojąc głupa

-Daj spokój nie widzisz że on mnie kocha ?

-A może cię zdradza skąd możesz to wiedzieć?

-Bo wiem ! Nie ufasz mu ?! nie no super z ciebie przyjaciółka !

-Kama...-W mgnieniu oka Kamili już nie było w pokoju, wbiegła na górę

Poczułam jak do oczy napływają mi słone łzy, chciałam pobiec za nią ale ona nie chce mnie widzieć, Łza spłynęła mi po policzku, potem kolejna i kolejna i następna, schowałam twarz w dłonie podkuliłam nogi i zaczęłam płakać. Super wiedziałam że nie powinnam tego mówić ale Michał no tak nie jest taki ale skąd mogę wiedzieć że akurat teraz się zmienił tak samo jak Artur.
Dalej płakałam w końcu usłyszałam miły głos pani w średnim wieku który tak bardzo zawsze mnie wspierał i pocieszał w trudnych chwilach.

-Sara co się stało czemu Kamila uciekła z płaczem na górę?

-Ciociu nie chce o tym rozmawiać, zostaw mnie samą...proszę-Wstałam i tak jak Kamila uciekłam na górę

Wbiegłam do pokoju,Alex jeszcze spał ale chyba go obudziła, bo właśnie się przeciągnął.
Wbiegłam do łazienki i zamknęłam się, spojrzałam w lustro wyglądałam okropnie blada zapłakana i nie uczesana brunetka która chciała jak najszybciej odejść tak żeby jej nikt nie zobaczył. Westchnęłam,puściłam chłodną wodę i wzięłam trochę w złączone dłonie, obmyłam twarz, przeczesałam włosy, musnęłam usta błyszczykiem, rzęsy maznęłam mascarą i jeszcze raz przejrzałam się w lustrze. Wychodząc z łazienki sztucznie się uśmiechnęłam żeby nie było że płakałam. Alex siedział ubrany na łóżku i grzebał w telefonie(swoim), podeszłam i cmoknęłam go w policzek, chłopak się uśmiechnął a jego oczy błysnęły, próbowałam zapomnieć o Kamili ale nie mogłam.

-Sorry Sara Stark chce żebym mu kupił fajki i mam wracać do domu.-Odparł wstając z łóżka

-Amm spoko rozumiem pozdrów ich ode mnie-Znów sztucznie się uśmiechnęłam-Mógłbyś mnie podwieźć do parku?

-Jasne jak chcesz to chodź.-Uśmiechnął się i złapał mnie za rękę

Razem zeszliśmy na dół,powiedziałam cioci że wychodzimy i wyszliśmy, jechaliśmy jakieś 5 minut do parku który jest dość daleko, podziękowałam i wyszłam z samochodu, zaczęłam iść powolnym krokiem do ławek, patrzyłam na zakochane pary które obściskiwały się w parku, kopałam mały kamyczek który wydawał się jedyną osobą której tu nie przeszkadzam. Wiem że ciocia próbuje na mnie zarobić i dlatego tak pracuje w domu jest tylko w weekendy chodź też nie zawsze, często spóźnia się na moje urodziny ale wybaczam jej to w końcu to przeze mnie, nagle mnie olśniło jeśli znajdę dorywkową pracę to mogę na siebie zarabiać przez co moja ciocia będzie miała więcej wolnego czasu dla siebie i nie będzie musiała tak charować. Tylko kto przyjmie taką ciamajdę jak ja ? no cóż tata uczył mnie że trzeba być silnym i wierzyć w marzenia, momentalnie moje oczy znów zaszły łzami a ja o mało nie wybuchłam płaczem na środku parku. Otrząsnęłam się i dalej ruszyłam przed siebie, kolejna para szczęśliwie miziała się na zielonej ławce krzyknęłam : "Pokój sobie wynajmijcie !", zaczęłam biec, łzy spływały mi po polikach i nie wiedziałam gdzie mam biec, biegłam przed siebie mało nie zabijając się o rozwiązane sznurówki, biegłam coraz szybciej i omijałam ludzi przechodzących obok.
W końcu znalazłam wolną od ludnioną ławkę i usiadłam na niej,podkuliłam nogi oparłam głowę o kolana, ręce położyłam na kostkach i zaczęłam płakać na maksa, moje kolana były całe mokre i czarne od rozmazanego tuszu, nie miałam telefonu nie mogłam się z nikim skontaktować jedynie Alex wie gdzie jestem ale skąd będzie wiedział że chce wrócić do domu chodź nie, nie chce do domu to było by okropne siedzieć z ciocią i Kamilą no i Michałem. Oparłam sie jak człowiek i gapiłam się w niebo, było lekko zachmurzone ale nie padało, ciepłe powietrze ogrzewało mój organizm chodź słońce nie świeciło było dość ciepło.
Patrzyłam w niebo ale nie długo potem znudziło mnie to i wstałam ruszyłam w przeciwną stronę do tej od której tu weszłam, szłam i gapiłam się w ziemie, małe kamyczki śmiesznie latały gdy moje sznurówki przeciągały je dalej, rozbawiało mnie to ale nie miałam dość siły żeby się uśmiechnąć. Nagle przyplątał się do mnie jakiś duży czarno-biało-szaro-brązowy Haski,wystraszyłam się ale on otarł się pyskiem o moje udo o merdał zabawnie ogonem, uśmiechnęłam się w końcu coś zdołało mnie rozbawić na tyle żebym się uśmiechnęła, pogłaskałam pieska a on polizał moją rękę,kucnęłam przy nim i zaczęłam miziać za uszkiem.

-Aisza Wróć się !-krzyknął Jakiś koleś

Pies momentalnie odwrócił się do miejsca z którego było słychać zawołanie,spojrzałam tam gdzie piękny piesek,stał facet z kapturem na głowie i czerwona smyczą w ręku,spojrzałam na obroże psinki która była takiego samego koloru jak smycz, na obróżce zawieszona była mała srebrna plakietka jak nieśmiertelniki w wojsku, a na niej napisane było " Aisza ".
Gdy chłopak podszedł, zapiął psa i spojrzał mi w oczy zdejmując kaptur szczena mi opadła to był ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział 8
-Eii trzeba to oblać koch...koleżanko -Powiedział lekko zarumieniając się Stark

Uśmiechnęłam się i nic nie odezwałam i tak już był zarumieniony, razem z kamą ruszyłam do kuchni, kama wzięła szklanki a ja Jack'a Danielsa'a wszystko wylądowało na stole obok ślicznego wazony z żółtymi różami (tak wiem wiem ślicznie to wszystko wygląda ale i ta zaraz z tąd zniknie), do kuchni weszła reszta oprócz Starka.Podbiegłam do niego.

-Hej chodź będziemy pić a potem no nie wiem... -Zaśmiałam się i załapałam jego rękę

-Sara je nie chce pić...-Wyrwał rękę-Chyba że piwo

-Dobra chodź-Zaczęłam z nim iść powolnym krokiem

Czułam jak coraz mocniej zaciska moją dłoń ale nic nie mówiłam, nie raczej nie wiedziałam co powiedzieć,w końcu tą nie zręczną chwile ciszy przerwała Kamila,która wychyliła się z kuchni i wrzasnęła

-Długo będziecie tak się wlec do tej kuchni ?

Puściłam dłoń Starka i biegiem ruszyłam do kuchni, nagle z góry o mało co nie spadł Artur, spojrzał na mnie i jakoś dziwnie zamruczał.

-Artur wszystko dobrze ? -Zapytałam razem ze Starkiem

-Tak ... tylko trochę mi nie dobrze.-Odparł łapiąc poręcz schodów

-Eii jak to nie dobrze co konkretniej ?- Kolejne pytanie padło z ust Michała

-Normalnie napierdala mnie łeb ciołku !-Krzyknął Artur

Wow Artur jako pedał nigdy by tam nie powiedział coś ty przecież on jest grzeczny chyba jebnął i to ostro o to coś. A może znów jest hetero ? Nie chyba śnie to się nigdy nie stanie. Chodź fajnie by było znów być z nim w związku nie wiecie jaki był troszczył się o mnie nawet w tych najmniejszych pierdołkach. Był naprawdę kochany ale został pedałem i wszystko się zmieniło nie mogłam z nim pogadać serio co do niego czuje.
Chłopak zszedł ze schodów i usiadł obok Alex'a, a ja stałam i gapiłam się na Artura sama nie wiem dlaczego chyba analizowałam co się stało tam na górze. Usiadłam na krzesełku po drugiej tronie Alex'a i dalej gapiłam się na Artura. Oczywiście Michał zdążył polać i dać mi pół pełną szklankę Daniels'a.

-Sara ... Sara ?-Usłyszałam jak Alex mnie woła oczywiście byłam pochłonięta rozmyślaniem co ten debil sobie zrobił

-C-co ?-W końcu odparłam wystraszona-Wołałeś mnie ?

-No już dwie minuty. Co ty taka rozmarzona ?-Powiedział Alex

-Ja-Ja nie jestem rozmarzona ... -Próbowałam się wykręcić

-Dobra po pierwsze pij bo inni już wypili-Zrobiłam jak mi nakazał wypiłam jednym duszkiem-Po drugie Artur właśnie wyznał że nie chce być pedałem bo mu nic nie wychodzi.-Dodał i uśmiechnął się Alex.

Normalnie szczęka mi opadła co miałam powiedzieć o jak fajnie wróć do mnie? Chyba mnie coś ostro pokręciło. Zrobiłam pierwsze co przyszło mi do głowy wtuliłam się w niego.

-Chciałbym do ciebie wrócić Sara.-Artur wyszeptał mi do ucha

Uchu ! Właśnie tego chciałam ! JEEEAA ! Nie czekajcie to pewnie głupi sen ja tylko nie coś tu jest nie tak taki fart ?! To nie możliwe.

-Uszczypnijcie mnie !-Krzyknęłam i po tych słowach poczułam lekkie ukucie w miejscu mojego biodra. Odskoczyłam do tyłu i uderzyłam Alex'a w twarz.-O cholera ! Alex przepraszam. Dobra co jak co idę się w końcu wykąpać.

Ruszyłam w stronę schodów,po wejściu na górę ruszyłam do pokoju a następnie do łazienki, zrzuciłam brudne od krwi ciuchy i wskoczyłam pod prysznic, puściłam wodę i usiadłam w brodziku.
Siedziałam tam dobre 49 minut gdy w reszcie woda zrobiła się zimna opukałam się z piany, zmyłam szampon z głowy i wyszłam przed prysznic. Owinęłam się w ręcznik i wyszłam z pomieszczenia, było cicho więc chyba wszyscy sobie już poszli, podeszłam do łóżka złapałam za piżamę, wróciłam do łazienki i ubrałam się w moją czadową piżamkę z myszką Mickey ;D. Wyszłam z łazienki i zbiegłam na dół, słyszałam tylko tupot bosych stóp o panele położone na schodach (oprócz cichego mlaskania w kuchni), zajrzałam do kuchni i oniemiałam, Alex siedział znudzony gapiąc się w szklankę i troszkę Daniels'a a Kamila i Michał się całowali. Reszta chyba pojechała do domu. Na moje szczęście Alex mnie wylukał i zaproponował pójście o niego. Co mogłam innego zrobić niż pójść do niego i posłusznie usiąść obok. Dostałam Daniels'a już z butelki i zaczęłam gadać z Alex'em, rozmowa się kleiła a ja coraz bardziej byłam pijana, Michał coraz bardziej brał się za Kamile a ta nic obie z tego nie robiła (ale ona była na niego najarana) w końcu poszli do niej do pokoju i mieliśmy w części spokój.Gadaliśmy tak do dobrej 23 gdy w reszcie w lekko oświetlonym korytarzu domu pojawiła się moja ciocia,na szczęście nie zauważyła butelki ani nie czuła alkocholu.

-Dzieci idźcie spać...Alex jak chcesz możesz tutaj nocować w salonie oczywiście -Odparła ciocia i rzuciła torbę na stołek.

-Nie ciociu on pójdzie spać u mnie w pokoju żeby tobie nie przeszkadzać penie jesteś śpiąca. -Odparłam wstałam i razem z Alex'em poszłam na górę.

Pokoje: mój i Kamy były na przeciwko siebie. Na całe szczęście kama zamknęła drzwi przed dalszym migdaleniem się z Michałem. Weszłam do siebie i rzuciłam się na jedną połówkę mojego łóżka, Alex chwilę się na mnie patrzyła ale w końcu usiadł na zielonej pościeli i uśmiechał się uroczo.

-No kładź się śpisz ze mną...-Odparłam tak wiem jestem nieźle narąbana no ale cóż.

Chłopak wstał zdjął spodnie i koszulkę (oczywiście całą resztę też tylko bez bokserek), ja już leżałam wtulona w moją ciepła ale cienką kołderkę i plecami do niego, następnie poczułam lekki podmuch chłodnego wiaterku od strony tyłka, rękę sunącą po moim barku, zatrzymującą się na łokciu i lekko zsuniętą na biodro. Udawałam że śpię poczuła lekkiego całusa w policzek i usłyszałam ciche słowa wyszeptane do mojego ucha : "Śpij piękna".
A potem usnęłam.

***

Pliss niech ktoś powie że to czyta
  • awatar Smile.... forewer :): Fajne opowiadanie :D pisz pisz :* Wpadnij do mnie
  • awatar Gość: Ja czytam...! ps. też chce piżamkę z myszką Mickey;DD
  • awatar Gość: ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozdział 7
Na plecach poczułam ciepła ale mokrą plamę, na panele zaczęły skapywać krople czerwonej krwi, odsunęłam się od Artura i złapałam za jego rękę miał liczne rany po żyletce z których ciągle leciała krew, przetarłam nadgarstek chusteczką .

-Dlaczego to zrobiłeś ? -Zapytałam

-Sara ja ... -Nie dokończył bezwładnie opadł na ziemie zamykając oczy

Klęknęłam przy nim,sprawdziłam puls był chodź bardzo słaby, położyłam głowę na jego klatce i zaczęłam płakać.

-Słuchaj ty durniu ! Ja ciebie nadal kocham tylko ty oczywiście musiałeś zostać pedałem !-Podniosłam się i lekko uderzyłam ręką o jego klatkę-Nigdy ci tego nie mówiłam ale jak zerwałeś miałam mega doła myślisz że dlaczego tyle nie było mnie w szkole...Kocham cię rozumiesz ?!

Stark podszedł i zawiązał zieloną wstążkę nad nadgarstkiem Artura tamując mu przy tym dopływ krwi,wyciągnął telefon zadzwonił na pogotowie długo nie czekaliśmy już po 10 minutach pogotowie było pod moim domem i weszli do pokoju razem z Kamilą. W oczkach mojej przyjaciółki pojawiły się łzy wstałam, podbiegłam do niej szybko i przytuliłam ją mocno. Razem z nią wyszłam na korytarz'dziewczyna płakała i wycierała się w rękaw swojej bluzki.

-Chodź nie potrzebnie tu stoimy jest Stark

Szłam przed siebie trzymając Kamę za nadgarstek,zbiegłam na dół i rzuciłam szybko do chłopaków siedzących w salonie : "Pocieszajcie Kamę" a sama wyszłam przed dom i usiadłam na schodkach.Schowałam twarz w dłonie i zaczęłam znów płakać, facet siedzący w karetce (kierowca) najwyraźniej to zobaczył bo wyszedł i podszedł do mnie.Spojrzał na niego był naprawdę przystojnym facetem ale w końcu mój przyjaciel może umrzeć.

-Wszystko dobrze ?-Zapytał

-Tak-Skłamałam i próbowałam się uśmiechnąć

Chłopak usiadł obok i spojrzał na mnie, nie wiem dlaczego ale wydawało mi się że znam skądś tą twarzyczkę ale nie mogłam się domyślić skąd...

-Może się dosiądziesz ?-Zapytała chłopak się uśmiechnął i usiadł obok.

-Jestem Chris a ty to ?

-Sara ... Sara Carter -Moja twarz jakby rozpromieniała na widok jego uśmiechu

Chłopak spojrzał na mnie a ja jeszcze bardziej się uśmiechnęłam i chyba trochę zarumieniłam. Wyciągnął z kieszeni kartkę i długopis zapisał na niej numer i dał mi do ręki. Nagle z góry zaczęło schodzić dwóch sanitariuszy i Stark.

-Szkoda że tak krótko mogliśmy pogadać jak będziesz chciała to zadzwoń-Chris Wstał i uśmiechnął się do mnie

Jego oczy znów błysnęły a ja odwzajemniłam uśmiechem.
Już mieli iść do karetki kiedy złapałam nadgarstek jednego z sanitariuszy i zapytałam :

-Co z Arturem ?

-Wszystko dobrze. Chłopak stracił trochę krwi ale przeżyje -Uśmiechnął się i odszedł

Zadowolona wróciłam do domu razem z Starkiem, James był uśmiechnięty i cały czas coś gadał, szczerze nie słyszałam co on mówi wpatrywałam się w numer Chrisa i próbowałam przypomnieć sobie skąd go znam.Weszłam do domu i wbiegłam na górę wykrzykując idę sie wykąpać. Mój pokój był w jednym miejscu zakrwawiony,na łóżku leżał Artur a na biurku telefon, ominęłam plamę z krwi, podeszłam do szafki, wyciągnęłam czarną bokserkę i jasno zielone szorty. Złapałam za klamkę od łazienki i już miałam wejść kiedy rozległ się dźwięk dzwonka mojej komórki, szybko złapałam za nią i odebrałam.

-Haloo?-Zapytałam

-Dzień dobry czy dodzwoniłam się do Sary Carter?

-Tak to ja w czym mogę pomóc?

-Dzwonię z Liceum chciała powiadomić panią że dostała się pani do naszego liceum o rozpoczęciu będzie można dowiedzieć się za trzy tygodnie na stronie naszej szkoły do zobaczenia.

-Do ... zobaczenia -Ledwo co powstrzymałam się od pisku szczęścia aż w końcu usłyszałam głuchy sygnał po rozłączeniu się pani z liceum.

Rzuciłam telefon na biurko razem z ciuchami i zbiegłam na dół prawie nie łamiąc sobie przy tym nóg.

-Dostałam się !! -Wrzasnęłam a kama wstała i zaczęłyśmy skakać i piszczeć ze szczęścia.

-Eii dziewczyny ! Gdzie się dostałaś ?!-Zapytał Alex

-Do liceum !!
 

 
Rozdział 6
Gdy wróciłam Kamila siedziała na sofie, Michał obejmował ją w pasie a reszta była rozwalona po fotelach. Wszyscy oglądali "Być Człowiekiem".
Cichutko zamknęłam drzwi, na moje szczęście w serialu rozgrywała się głośna akcja i zagłuszyła odgłos zamykanych drzwi. Weszłam na palcach do pokoju i zapytałam :

-Mam nadzieje że nagraliście mi...

-O mój boże ! Sara debilko nie rób tak więcej !- Krzyknął wystraszony Alex, cała reszta nagle spojrzała na mnie a Michał zabrał rękę którą obejmował Kamę.

Usiadłam na wolnym fotelu obok Alex'a. Chłopak szeroko sie uśmiechnął pokazując szereg swoich białych zębów, odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na TV. Po czym ponownie przeniosłam wzrok na Alex'a, lekko się przybliżyłam i wyszeptałam :

-O co chodzi w tym odcinku ?

-Masz nagrane zobaczysz potem-Odparł Stark siedzący na przeciwko mnie.

Kątem oka dostrzegłam jak Michał chce znów objąć Kamile, odwróciłam głowę w stronę Alex'a, który wciąż wpatrywał się w ekran telewizora.
Wstałam i ruszyłam w stronę schodów, jeszcze raz zobaczyłam czy ktoś czasem na mnie nie zwrócił uwagi (nikt serio gapili się w TV, kumam no chłopaki ale Kama), weszłam po schodach i wprost do mojego pokoju. Podeszłam do jasnego biurka i spojrzałam na nasze wspólne zdjęcie byliśmy tacy szczęśliwi i no cóż wtedy jeszcze mali. Tak zgadza się "mali", dokładniej 3 klasa podstawówki. Nie mówię o tym zbyt często bo to właśnie wtedy pierwszy raz się całowałam. Z kim ? Z naszym kochanym Arturem, tym samym gejem co teraz siedzi na dole w moim domu. Był moim chłopakiem od końca 2 klasy i właśnie wtedy ja, Kama i cała reszta zaprzyjaźniliśmy się (poprzez braterstwo krwi).
Nagle w drzwiach mojego pokoju pojawił się Stark.

-Sara Czemu tak uciekłaś ?

-JEZU ! Nie strasz mnie Stark ! -Krzyknęłam, aż z wrażenia podskoczyłam.

Stark był na prawdę przystojnym chłopakiem ale strasznie skrytym w sobie.
Nie lubił okazywać uczuć choć było to nie raz dla niego trudne.
Nawet na pogrzebie swojego najlepszego przyjaciela od przedszkola-Petera, on nie płakał, miał kamienną twarz nie uronił ani jednej łzy choć wiem jak cierpiał, skoro ja ryczałam jak bóbr to niby on co czuł.
Stark podszedł do mnie i podał dłoń mówiąc przy tym :

-James ... James Stark jestem... nie Jezus

-Oii przestań !-Dźgnęłam go w brzuch a on odskoczył do tyłu.

-Czemu uciekłaś ?-Zapytał

-Bo ja chyba ... czułam się pominięta (olana).

-Ej nie mów tak.-Spojrzał na zdjęcie stojące na biurku-Wtedy było fajnie.

-Tak-Uśmiechnęłam się i pocałowałam chłopaka

Stark szybko się odsunął, a ja zarumieniłam się i pobiegłam na łóżko. Wtedy we mnie coś drgnęło. O JASNA CHOLERA ZAKOCHAŁAM SIĘ W JAMESIE STARKU !
To nie możliwe ja nie mogę się w nim zakochać w końcu on nie pokazuje uczuć. Zapytacie dlaczego nie ? Jasne jest ładny ale ja go kocham jak brata.

-Przepraszam-Wyszeptałam

-Ale za co?-Chłopak usiadł obok i położył rękę na moim kolanie

-Pocałowałam cię nie powinn...-Nie dokończyłam bo jego usta znów złączyły się z moimi

Całował świetnie. Co muszę przyznać bez bicia. Moje serce waliło jak szalone, sama nie wiem kiedy zarzuciłam mu swoje ręce na kark, podobało mi się.
Nagle zza drzwi usłyszałam cichy krzyk, a potem do pokoju wparował Artur. Na całe szczęście nie widział jak całuje Starka. Podeszłam do niego i przytuliłam mocno on odwzajemnił uścisk.
 

 
Rozdział 5
Gdy wstałam nikogo prócz mnie nie było w pokoju. Okno było uchylone a promienie słońca wpadały do lekko ochłodzonego pokoju, powietrze miało zapach świeżo ściętej trawy. Wstałam, rozejrzałam się po pokoju, złapałam jeansowe poprzecierane spodenki i czarną koszulkę z napisem "I am Sexy And I Know It", ruszyłam do łazienki, po otworzeniu drzwi uderzyło mnie zimno płytek. Po wykonaniu szybkiej porannej toalety(ochlapanie mordy zimną wodą, umycie zębów), pomalowałam rzęsy czarną mascarą, usta bezbarwnym czekoladowym błyszczykiem a oczy kremowym cieniem, włoski związałam w dość wysokiego kuca i oczywiście ubrałam się w wybrane przez siebie rzeczy (czy można to nazwać wybranymi wątpię), przy wychodzeniu z łazienki założyłam jeszcze czarne japonki firmy Rebbock.
Zbiegłam po ciemnych drewnianych schodach i nagle poczułam znany mi zapach męskich perfum i pysznych naleśników. Weszłam do kuchni, pierwsze co zobaczyłam twarzyczki moich kochanych przyjaciół i smażącą Kamilę. Uśmiechnęłam się i usiadłam obok Alexa.

-Długo tu jesteście ?-Zapytałam lekko zaspanym głosem.

-Jakieś ... -Alex po tych słowach spojrzał na mój piekny zielony zegarek na nadgarstku- 2 Godziny.

-Jest 8 jesteście tu od 6 ? Czy was ludzie pojebało ?!-Spojrzałam w wielkie oczy Alexa

-Nie a obudziliśmy cię ? -Zapytał zatroskany Stark

Wow pierwszy raz widzę go takiego zatroskanego o mnie. Poczułam się tak troszkę dziwnie.Chłopak który zawsze był zamknięty w sobie i nikomu nie mówił co czuje teraz nagle się o mnie troszczy ? Co tu się do jasnej cholery dzieje ?
Wstałam poprawiłam bluzkę i ruszyłam w stronę drzwi.

-Nie nie obudziliście a teraz przepraszam ale muszę iść na rozmowę do szkoły.

Założyłam czarne przetarte trampki i wzięłam z wieszaka bolerko. Nagle poczułam jak kręci mi się w głowie złapałam za zimną klamkę od mahoniowych drzwi wejściowych ale i tak upadłam. Trójka chłopaków którzy siedzieli w kuchni podbiegło do mnie.Poczułam jak Alex łapie mnie żebym nie uderzyła głową o półkę z butami, Michał pobiegł po wodę a Stark pomagał Alex'owi przenieść mnie na sofę w salonie. Chłopaki położyli mnie na sofie a Alex kucnął obok, chwilkę po tym jak mnie położyli przybiegł Michał z szklanką wody.
Podał mi szklankę, napiłam się i oddałam ją Alex'owi. Stark przykrył mnie swoją bluzą i powiedział :

-Prześpij się jeszcze może tylko masz kaca...Alex już mówił-Uśmiechnął się i odszedł.

Usnęłam dość szybko jak na siebie(jakieś 5 minut), przewracałam się z boku na bok i wierciłam się dobrą godzinę, w końcu obudziłam się widząc moich przyjaciół siedzących na fotelach i oglądających serial "Być Człowiekiem", wstałam i popatrzyłam na każdego po kolei. Pierwszy zobaczył mnie Alex a potem cała reszta.

-O, księżniczka wstał...-Powiedział Alex i uśmiechnął się szeroko

-Długo spałam ?-Spojrzałam na niego

-Nie tylko godzinkę..-Odparł Michał

Wstałam jak poparzona i zaczęłam biec w stronę drzwi. Złapałam torebkę w której miałam świadectwo z 3 gimnazjum i wybiegłam z domu.
Biegłam jakieś 30 minut mijając wszystkich przechodniów,kolejne przecznice Nowego Yorku wydawały się coraz bardziej ładne i nowoczesne.
Dobiegłam do Wall Street gdzie znajdowało się liceum do którego chciałam uczęszczać. Weszłam w ulice i od razu zauważyłam wielki budynek z Szyldem "High School", weszłam w niebiesko zieloną bramę, następnie przez wejście do szkoły.
Środek był jeszcze lepszy niż na zewnątrz ściany były koloru zielonego (tak przy okazji to mój ulubiony kolor) były schody prowadzące w dół i w górę (w dół schodziło się do szatni poszczególnych klas 1-2 i 3, a w górę gabinet pielęgniarki,sekretariat, pokój dyrektorki i nauczycielski oraz przejście na korytarz). Weszłam na górę i lekko zapukałam do sekretariatu.

-Proszę-Milutki damski głos zaprosił mnie do środka gabinetu

Weszłam do środka i powiedziałam wyraźnie.

-Dzień dobry Jestem Sara Carter miałam dzisiaj przyjść na rozmowę z dyrektorką.

-Aha pani Sara do dyrektorki trzeba iść tym korytarzem prosto i ostatnie drzwi po prawej.-Odparła z uśmiechem na ustach

Poszłam wzdłuż korytarza mijając łososiowe ściany pełne obrazów. Szłam wciąż powtarzając sobie "ostatnie drzwi po prawo".
W końcu doszłam i zapukałam. Znów usłyszałam radosne "Proszę" i weszłam.
Dyrektorka była zabójczo piękna miała długie blond włosy i smukłą talię. Ubrana była w obcisłą spódniczkę do kolan koloru szarego do tego miała białą koszulę z krótkim rękawem.

-Dzień dobry jestem Sara Carter.-Uśmiechnęła się uroczo kiedy usłyszała moje nazwisko.

-Dzień dobry Saro proszę usiądź i opowiedź dlaczego chcesz tutaj chodzić

-Więc wybrałam tą szkołę ponieważ...-
Odpowiadałam jej na pytania dobrą godzinę w końcu wzięła ode mnie moje świadectwo i pozwoliła wrócić do domu żegnając mnie słowami "Jeśli się dostaniesz przyślemy list". Wyszłam i ruszyłam na spokojnie do domu w którym czekali na mnie przyjaciele.
 

 
Rozdział 4
Jakieś 20 minut po esku przyjechał Alex. W tym momencie, w którym podążał swoim samochodem do mnie ja przebrałam się w piżamę i po położeniu się na łóżku zakryłam się kocem po sam czubek głowy.
Słyszałam jak podjeżdża samochodem pod moje okno i jak Kamila otwiera mu drzwi chwile jeszcze gadali ale potem Alex wbiegł na górę i wprost do mojego pokoju, usiadł na moim dwuosobowym łóżku.

-Sara nic ci nie jest ?

Wstałam i wtuliłam się w niego jak małe dziecko, spojrzał na mnie zdziwiony ale odwzajemnił uścisk, kątem oka zauważyłam Kamę stojącą w progu mojego pokoju.

-Stęskniłam się za tobą ... - Skłamałam

-Serio ? To był ten mega straszny powód dla którego miałem tu przyjechać ?! Mam lepsze rzeczy do roboty...-Chłopak wyrwał się z moich objęć.

Widziałam jak wychodzi z mojego pokoju jak pociągnął z bara Kamili.Wstała i zaczęłam biec za nim już miał wychodzić kiedy złapałam jego nadgarstek pod swoimi palcami czułam jego kość.

-Alex to nie chodziło o to że się stęskniłam...-Rozejrzałam się czy na schodach nie stoi czasem Kamila-Słyszałam jak Kama gada z Michałem.

-I co w związku z tym ? -Wyrwał nadgarstek z moich szponów.

-I powiedziała " Ja jej o tym nie powiem Michał!"-Spojrzałam na niego jego oczy były załzawione-Co się stało ?

-Nie ważne ... -Przetarł oczka i uśmiechnął się sztucznie.

-Alex dla mnie zawsze jest ważne co się dzieje... Wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko ?

-Steffani...-Odparł

Bez długiego namyślenia złapałam jego nadgarstek i zaczęłam ciągnąć za sobą w stronę kuchni.
Chłopak usiadł na krzesełku a ja sięgnęłam dwie szklanki i cole.postawiłam to na jasnym drewnianym stole i usiadłam na krześle przed Alex'em.

-Zerwała...-Znów oczy zaszły mu łzami

-Ale ze mnie debilka to przeze mnie...-Znów czułam się głupio i idiotycznie-Chcesz coś mocniejszego ?

-Jestem samochodem...nie to nie przez ciebie to moja wina.-Odparł

Wstałam wyciągnęłam z barku Jacka Danielsa i nalałam do szklaneczek,po nalaniu postawiłam na stole i napiłam się ze szklanki.

-Będziesz spać u nas w salonie ewentualnie u mnie a ja w salonie-Uśmiechnęłam się szeroko

-Dzięki ... -Uśmiechnął się uroczo i pociągnął siorbka z szklanki.

P pierwszym łyku skrzywiłam się jak jakaś walnięta a on znów polał, szepnął "Za spieprzone życie mała" i znów wypiliśmy.Piliśmy tak jakieś pół godziny, kiedy byłam już totalnie zalana postanowiłam przestać pić. Wstałam, lekko zakręciło mi się w głowie i opadłam na ziemie, Alex z uśmiechem wstał i podniósł mnie z podłogi,patrzyłam w jego śliczne oczy a on w moje
(już nie tak śliczne). Przełknęłam ślinę i lekko przybliżyłam się do niego. Nasze usta zetknęły się w pocałunku, jego ręce jeździły po moich plecach lekko podsuwając moją szeroką bluzkę w górę.
Gdy przestaliśmy się całować Alex odprowadził mnie do pokoju jeszcze raz pocałował przy drzwiach i otworzył je szeroko.

-Dasz już sobie radę ?-Zapytał

-Nie ... a może tak ... -Lekko przytuliłam go

Chłopak wprowadził mnie do pokoju i położył na łóżku, niestety nie zdążył odejść o przyciągnęłam go do siebie. Chłopak upadł na drugą połowę łóżka a ja wtuliłam się w niego. A resztę sobie dokończcie... nie dobra i usnęliśmy przytuleni do siebie.
  • awatar Gość: Coś czuję , że ty w przyszłości napiszesz książkę...:))
  • awatar Nataliiaa: Dodasz coś jeszcze ?? to jest mega ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział 3
-Sara wiesz co ty zrobiłaś ?! - Wrzasnął Alex
-Alex zanim mnie skrzyczysz jaka to ja głupia, chce coś tobie powiedzieć...zrobiłam to po to żeby nie patrzeć jak marnuj...-Nie dokończyłam ponieważ Alex położył palca na moich ustach.
-Kocham cię <33-Wyszeptał i odszedł do reszty naszej małej ekipy.
Stałam jak wryta, nie wiedziałam co zrobić, czułam jak wali mi serce, a oddech przyśpiesza. Na mojej twarzy pojawił się dziwnie radosny uśmiech. Za sobą słyszałam moją niepowtarzalną paczkę. Krzyki i śmiech to było to co tak naprawdę kochałam, niesamowite osoby i ON- chłopak, który już na zawsze zawrócił w mojej głowie.
-Sara chodź do nas! - Krzyknęła Kamila

Odwróciłam się i ruszyłam do niej cały czas patrząc na Alex'a.Ciepły piasek pod nogami i gorące promienie letniego słońca pieściły moją lekko opaloną skórę. Szłam przed siebie czując wzrok Steffani na sobie, jeszcze raz spojrzałam na nią i rzuciłam jej minę a'la "On Jest Mój". Wiedziałam jak na to zareaguje ta jędz, jak zawsze prychnęła i ze złością w oczach wstała. Wróciłam do przyjaciół i usiadłam na swoim zielonym ręczniku z czarnym napisem "Reebock".

-Ja ciebie też-Szepnęłam tak żeby usłyszał to Alex

W odwzajemnieniu dostałam tylko słodki uśmiech.Posiedzieliśmy jeszcze jakieś 2 godzinki aż do zachodu słońca i wróciliśmy do swoich domów. Mieszkam z ciocią i Kamą sami.Wyprowadziłam się tu w wieku 5 lat gdy i Kama się tu przeprowadziła ponieważ zawsze i wszędzie chcieliśmy być razem.Moi rodzice po zostawieniu mnie u cioci wyjechali znów do Polski mieli tu przylecieć po załatwieniu jakichś ważnych spraw. Niestety nie dolecieli ich samolot rozwalił się a oni umarli na miejscu.Po powrocie do domu,wbiegłam po schodach, rzuciłam swoją torbę na ziemie swojego pokoju i sama opadłam na swoje piękne łóżko. Wzięłam głęboki wdech, uśmiechnęłam się,złapałam swojego jaśka i zaczęłam się w niego pruć jak głupia. Nagle do pokoju wbiegła Kama i zapytała :

-Co się stało ?!

-Nic-Uśmiechnęłam się-A może jednak coś.Zamknij drzwi i siadaj obok.

Kamila zrobiłam to co jej rozkazałam i usiadła obok, ja zmieniłam pozę i usiadłam po turecku

-Dzisiaj na plaży po tym jak dowaliłam Steffani i zaczęłam iść do reszty wtedy ... ten ... no Alex ... on ... -Przerwałam
-No mów !
-No Alex powiedział że mnie kocha !
-Co ? A co z Steff ?
-Nie wiem.
-Myślisz że Alex z nią zerwie? - Zapytała zaniepokojona
-Co się tak o nią martwisz?! Niech cierpi podła jędza!
-Z resztą ważne że ty jesteś szczęśliwa !

Tego nie lubiłam w Kamili, była zbyt milutka taka w odróżnieniu ode mnie. Ja jestem bardziej odważna, rozgadana, kłótliwa i co najważniejsze lubiłam pyskować (bardzo).

Wstała i ruszyłam do swojej łazienki, po drodzę zwinęłam niebieskie szorty w białe kwiatki i czarną luźną koszulkę.
Weszłam do łazienki i od razu uderzyło mnie zimno kafelek. Rzuciłam ciuchy na wc i zamknęłam drzwi, spojrzałam na swoją parszywą mordę odbijającą się w lustrze i uśmiechnęłam się. Zdjęłam bluzę, bikini, spódniczkę po czym weszłam do brodzika, odkręciła letnią wodę która zaczęła spływać po moich włosach siedziałam i zastanawiałam się nad dzisiejszym dniem, jakiś czas jeszcze tak posiedziałam, umyłam się i moje piękne brązowe włosy. Wyszłam oplotłam się zielonym ręcznikiem z Myszką Mickey a włosy jakimś czarnym ręczniczkiem. Wyszłam z łazienki i rozejrzałam się po pokoju rozejrzałam się po pokoju i ruszyłam w stronę okna.

-Ale ja jej tego nie powiem Michał !-Usłyszałam przez uchylone okno głos mojej przyjaciółki.

Cholera jasne!O co chodziło?! Mam nadzieje że nie o mnie...a jak o mnie to czego mi nie powie?
Odeszłam od okna i wróciłam z łazienki.Usiadłam na wc i próbowałam zapomnieć o tym cholerstwie, złapałam telefon który ledwo wystawał z kieszeni mojej spódniczki, wystukałam paluszkiem numer Alex'a i zadzwoniłam do niego.

-"Hej tu Alex nie mogę teraz odebrać zostaw wiadomość po sygnale Bai"

Super ! Sekretarka ! Nic gorszego nie może być?! Kurde teraz jak go potrzebuje...zaczęłam znów stukać paluszkiem w ekranik mojego fona.

Zadzwoń. Proszę!

Na odpowiedź nie czekałam długo bo jakieś 15 minut

Co się stało? Krytyczna sytuacja?!

Tak! Przyjedź ! Sam !!
 

 
Rozdział 2
Przeszywał mnie wzrokiem a ja stałam jak głupia i nie wiedziałam co powiedzieć. Wzięłam głęboki oddech,puściłam jego nadgarstek i powiedziałam cichutko:
-Przepraszam...nie chciałam to ten mały bachor mnie popchnął....
Moja mina nagle stała się tak słodka i niewinna jak dzieciaczka, który przepraszał za coś czego nigdy nie chciał zrobić.Jego oczy zabłysnęły a na twarzy pojawił się uśmiech. Nie wiem dlaczego ale ona zaczął się śmiać.
-Co ? Ej czemu się śmiejesz ?-Zapytałam
-Bo...Ty...Serio Myślałaś że jestem zły ?-Powiedział próbując się nie śmiać.
-A to nie jesteś ? To dlaczego uciekłeś ?
-Bo nie chciałem żeby chłopacy zobaczyli jak się rumienie....-Nagle stał się poważny a jego oczy znów zabłysnęły-Bo mi się podobało jak mnie pocałowałaś.-Przejechał dłonią po moim policzku i spojrzał głęboko w moje błękitne oczy, zaczął lekko się przysuwać twarzą nie wiedziałam co zrobić,stałam jak wryta i wgapiałam się w niego, nagle jego usta lekko musnęły moje wargi a ja znów poczułam jak z każdą sekundą robię się coraz bardziej czerwona. Chłopak pociągnął ręką po moich włosach a ja w końcu odwzajemniłam pocałunek zarzucając rączki na jego kark. Gdy już było tak super usłyszałam za sobą głos tej wrednej jędzy ...
-Alex co ty do jasnej cholery robisz z tą szm***?!
Tak to jego dziewczyna Steffani, blondyna o czekoladowych oczach zawsze modnie ubrana i w naszej szkole uważana za DIVĘ, barbii oraz mega plastik. Szczerze nie pałałam do niej miłością z resztą tylko Alex od nas z klasy ją lubił (no nie licząc jaj popychadła mega super ekstra barbi Clary). Alex oderwał się ode mnie i zobaczył swoją ukochaną wkurzoną jak nie wiem co chłopak od razu pobiegł ją przepraszać a ja tylko oglądałam to mega przedstawienie (oczywiście ze strony tych dwóch barbii). Szkoda mi Alexa to wszystko moja wina mogłam nie odwzajemniać pocałunku ale on tak świetnie całuje że nie mogłam się powstrzymać. Steffani ruszyła na plaże za nią Clara a na samym końcu ruszył przepraszający ją Alex, ruszyłam za nimi ale odłączyłam się i poszłam do moich przyjaciół usiadłam na ręczniku i spojrzałam na Michała, który śmiał się z Alexa.
-Wiesz co i ty się nazywasz jego PRZYJACIELEM ?! -Naskoczyłam na Michała
-Amm no tak-Odpowiedział zdezorintowany Michał
-Wiesz kim jest przyjaciel ?To osoba, która bez względu na godzinę odbierze od drugiej osoby telefon zapyta "Kogo mam zarąbać ?" i wysłucha go, któremu można powiedzieć wszystko, wypłakać się na jego barku bądź po prostu liczyć na jego pomocną dłoń.!
-Wow Sara o co chodzi ?-Zapytał Artur siadając obok i obejmując mnie jedną ręką.
Schowałam twarz w dłonie i pociągnęłam nosem udając że płacze.Poczułam ja Artur mnie obejmuje i coś gestykuluje głową. Niedługo potem poczułam jak Michał też mnie objął. Chciałam parchnąć im śmiechem w twarz ale po prostu wstałam i ruszyłam w stronę Alex'a i tej jędzy z sylikonowymi cyckami. Podeszłam złapałam głęboki oddech i powiedziałam :

-Słuchaj laleczko może nie szastam kasą jak ty ale mam rozum. Doceniam wybór Alexa choć wiem że do siebie nie pasujecie za cholerę. Wiesz chociaż czym on się interesuje ? Uprzedzając twoją odpowiedź Tak wiem że nie wiesz. Mnie i Alexa nic oprócz przyjaźni nie łączy jasne, owszem gdy po raz pierwszy mnie przytulił, oprócz motyli w brzuchu poczułam bezpieczeństwo, którego tak bardzo potrzebowałam.
Blondi serio zatkało. Nie wiedziała co powiedzieć korzystając z okazji złapałam Alexa za rękę i zaczęłam ciągnąć za sobą do całej reszty z którą tu przyjechaliśmy. Jędza nadal się na mnie gapiła jeszcze raz się odwróciłam powiedziałam :
-Sayonara ... !
I odeszłam razem z moim przyjacielem. Alex dźgnął mnie w bok i zaczął się śmiać :
-Ale ty masz gadane mała.-Powiedział
-Pss ... wcale że nie...to tylko samo obrona przed plastikami...-Uśmiechnęłam się do niego i w końcu doszliśmy.
Wszyscy na mnie się gapili jak na kogoś innego jakby mnie w ogóle nie znali.Poczułam się jakoś tak dziwnie tak inaczej, taka dumna z tego co zrobiłam ale jednocześnie okropnie bo jest możliwość że Steffani zerwie z Alex'em.
  • awatar Gość: fajne. ; pp
  • awatar She Bangs: http://www.facebook.com/pages/Make-love-not-war/386724011363337 Wielka prośba w Twoją stronę:)Na facebooku startuje z nowa stronka.Ona nie przyjmie się jeżeli nie będzie odpowiedniej ilości lajków.I z serducha Do Cb prośba:plissss zlajkuj ją.tak naprawdę to nic nie kosztuje, zajmie Ci to dosłownie 1,5 minuty a będę bardzo wdzięczna:)Z góry dziękuje i przepraszam za tasiemcowy koment:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział 1
-Sara wyjdziesz w końcu z tej łazienki ?!-Wrzasnęła moja kochana przyjaciółka zza drzwi łazienki .
-Czekajcie już chwilka.-Mówiłam przez zaciśnięte zęby trzymając w nich wsuwkę.
W reszcie otworzyłam drzwi.Byłam ubrana w czarne bikini i do tego miałam przykrótką spódniczkę lekko zakrywającą mój tyłek.Włosy związane w wysokiego kucyka, oczy miałam podkreślone czarną kredką i ciemno brązowym cieniem, moje pełne usta pomalowane były bezbarwnym błyszczykiem o smaku czekolady.
-UU ... Ale laska z ciebie Sara.. -Powiedziała Kamila
Przewróciłam oczkami i złapałam ją za nadgarstek Razem z nią wybiegłam z pokoju i zbiegłam po pięknych drewnianych schodach. W salonie czekało na nas czwórka kolegów z naszej walniętej klasy, Michał rozgrywający w naszej szkolnej drużynie futbolowej, ładny niebieskooki blondynek o lekko umięśnionej sylwetce, czytał książki o wampirach i uwielbiał fantazy, w stosunku do kobiet był gentelmenem w 100%. Jego bart bliźniak Artur mega słodki niestety homoseksualista, woli chłopców ale za to idealny przyjaciel. Alex brunet zielonooki, także lubi czytać o wampirach ale fantazy go nie kręci, typowy kobieciarz, choć potrafi być wierny jednej kobiecie, ma dziewczynę Steffani <nie znoszę tej jędzy> są razem już rok a ona nadal go zdradza ,zabawny chłopak moi rodzice zawsze go lubili, lubi się śmiać i uśmiechać, zawsze byłam nim zauroczona ale ma laskę więc. Ostatni to Stark bardzo poważny chłopak o brązowych oczach i kruczo czarnych włosach, Kamila podkochuje się w nim od dzieciństwa, lubi chodzić w jeansach i t-shirtsie,cichy i na swój wiek bardzo spokojny może to przyciąga do niego Kamę. A właśnie została jeszcze ona- moja wierna przyjaciółka Kamila, blondyna o zielono - niebieskich paczałkach, znamy się od zerówki i wiecznie chodzimy razem, lubi wampiry tak jak ja, Alex i Michał,chce zostać modelką i zdobyć w tej branży mega sławę.Stanęłyśmy przed nimi a Michał i Alex spojrzeli się na nas ja na jakieś MISS !
Artur pstryknął palcami przed nosem a ten nic,złapałam jego nadgarstek i ruszyłam w stronę drzwi, złapałam zieloną torbę plażową i wyszłam z domu. Wskoczyłam na tynie siedzenie czerwonego cabrio rzucając torbę na podłogę samochodu.Kamila zrobiła to samo tylko że z drugiej strony, Alex wcisnął się pomiędzy mnie a Kamę,Artur jak zawsze jechał na miejscu pasażera a Michał kierował. Stark miał prawo jazdy na motor więc on jechał swoim motorkiem.Przez całe 20 minut drogi cały czas śmiałam się wraz z Alex'em i Kamą, w reszcie dojechaliśmy wyskoczyłam z samochodu zabierając swoją torbę, z uśmiechem na twarzy biegłam na plażę, wyciągnęłam ręcznik z torby i rozłożyłam na ciepłym piasku Nowo Jorskiej plaży. Położyłam się na ręczniku, wyciągnęła m olejek do opalania z torby i posmarowałam nim swoje przednie części ciała,opalałam się nie całe 15 minut gdy cała reszta biegała z morza na piach i cały czas tak samo.
W końcu odwróciłam się i poprosiłam spokojnie osobę, którą jako pierwszą zobaczyłam<Alex>
-Posmarujesz mi plecy ?? -Zapytałam podając mu do ręki olejek
Jego dłonie wcierające mi olejek w plecy były takie ekstra, poruszały się zwinnie i nie za szybko żebym mogła poczuć każdy ruch jego dłoni.Chłopak przejechał z moich pleców na uda i następnie za łydki rozcierając olejek. Każdy jego ruch palcem dawał mi więcej rozkoszy, gdy nagle na mojej głowie wylądował mokry ręcznik i już po chwili usłyszałam głos Michała:
-Alex nie rób jej tak bo orgazm dostanie.
-Wiesz co zabawny jesteś ....Michał daj sobie spokój ok nie będę do niego zarywać bo on ma laskę.-Odparłam ściągając ręcznik z mojej głowy.
-Już.. -Odparł Alex zabierając dłonie z moich pleców
-Dzięki-Odparłam i zaczęłam bazgrać coś paluszkiem po pisaku.
Na rysunku była smutna dziewczyna pochłonięta marzeniami. Spojrzałam na moich przyjaciół i uśmiechnęłam się jak nigdy wcześniej. Byli zadowoleni tak jak ja, nie zastąpieni przyjaciele dający mi codziennie coraz więcej szczęścia. Wstałam i złapałam Alex'a za rękę,szepcząc :
-Chodź popływać....
Chłopak ruszył za mną gdy byliśmy na wystarczającej odległości od reszty żeby spokojnie pogadać odwróciłam się do niego twarzą i spojrzałam wprost w jego zielone oczka.
-Jak tam z Steffani ? -Zapytałam
-A co może by...-Nie zdążył dokończyć gdyż nasze usta zetknęły się w pocałunku, jakiś mały smarkacz popchnął mnie na niego. Alex oderwał się ode mnie i odszedł z obrazą na twarzy.
-Alex! Czekaj!-Biegłam za nim jak szalona czułam jak moja twarz robi sie czerwona z każdą sekundą. Chłopak się nie odwrócił, złapał swoją czapkę <Skate> , założył ją i szedł w stronę wyjścia z plaży. Chciałam go przeprosić i udowodnić że ja nie chciałam go pocałować tylko tamten smarkacz mnie popchnął (ja lubię dzieci ale on mnie wpienił). W reszcie dobiegłam do niego, złapałam jego równo opalony nadgarstek i odwróciłam do siebie.

***

Podobało się ?
Pliss odpowiedź w komach ;**
  • awatar Nataliiaa: Kocham czytać to co piszesz !!!!!
  • awatar Gość: Jesteś wielka;**
  • awatar Gość: bardzo fajne moniczka;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›